Strony

środa, 4 listopada 2015

pożegnalnie... :)))


To lato było szczególne, bo...ostatnie jakie spędziliśmy w naszej chatce... Życie jest nieprzewidywalne zupełnie i to co planowaliśmy "za jakiś czas" stało się... "TERAZ" !
Teraz czeka Nas totalna odmiana za tzw. granicą...:) Gdzie...? Niedaleko, bo pod francuskim niebem... !!

Tak więc nie widzę już sensu prowadzenia bloga... To była bardzo fajna, wirtualna przygoda. Taka odskocznia od zwykłych codziennych spraw, które w obiektywie mojego aparatu nabierały zupełnie innego znaczenia... :)
W tym naszym, małym domku spędziliśmy kilka cudownych lat, szczęśliwi... i z całą pewnością będziemy te lata wspominać z uśmiechem i rozrzewnieniem...:))) Teraz czeka nas nowy rozdział w życiu i jestem z tego powodu zarówno szczęśliwa jak i przerażona...

Dziękuję WAM, czytelnicy, podczytywacze, obserwatorzy... za każde miłe słowo a było ich NAPRAWDĘ DUŻO !!! Dziękuję :))))))))
Z całą pewnością będę nadal zaglądać na Wasze blogi :)))

A jeżeli ktoś jest ciekawy, jak będziemy odnajdywać naszą (niekoniecznie już pastelową:))) codzienność w wielkim mieście to zapraszam na mój instagram (w bocznym pasku bloga znajdziecie link). Tam będę regularnie zamieszczać fotki z budowania naszego nowego miejsca...:)))

Tymczasem ja powoli zaczynam się pakować... a na zakończenie moje ulubione fotki z naszego ukochanego miejsca... z naszego domu :))


























Życzę Wam wszystkiego dobrego !! :))

Marta

piątek, 25 września 2015

zwyczajna codzienność jest piękna...








Jesień to pora roku, która zawsze skłania mnie do przeróżnych refleksji... Wiadomo, tempo wolniejsze, za sprawą wciąż siąpiącego deszczu lub wiatru więcej czasu spędzamy w domu... Gdy niebo pochmurne szybciej zapadają ciemności, wieczory też zaczynają się wydłużać... Aby nie popaść w skrajne, prawie już zimowe otępienie umysłu, kiedy tylko pogoda mi na to pozwala spacerujemy po okolicy... Niestety, są też dni, gdy aura za oknem dobija mnie zupełnie, odbierając siły i chęć do czegokolwiek... ja już tęsknię za słońcem...! :)))

Ale, ale...:))) Jesień w swej pełnej krasie jest piękna ! Staram się doceniać rzeczy małe, codzienne, zwyczajne bądź nijakie... Garść grzybów przyniesione ze spaceru do lasu, bujny mech do dekoracji wrzośców, jabłka po które trzeba się wspinać na jabłoń, chociaż te leżące pod nią też można ze smakiem poogryzać tu i tam... dzika róża kłująca jak cholera!... ostatnie winogrona, bo przecież wróble też muszą jeść...no i chomikowanie nasion na przyszły rok z ogrodowych kwiatów...:)))
Nawet dostrzegam urok zabłoconych kaloszy, stojących na werandzie, od największego do najmniejszego...
Tymczasem wciąż pada. siąpi, leje...i tak w kółko.



















wtorek, 22 września 2015

Wrześniowe poranki...







... są już chłodne... Nie ukrywam, jest mi mega zimno, gdy rano robię kawę i patrzę przez kuchenne okno na przyszronioną bielą trawę. Mój syn jadąc rowerem 2 km do szkoły od dwóch dni trzyma kierownicę ciepłymi rękawiczkami, a potem....wiadomo, jak to we wrześniu...:) ...wychodząc ze szkoły rękawiczki i ciepła bluza lądują w plecaku, bo wrześniowe południowe słońce grzeje aż miło... I tak to właśnie jest na początku jesieni, prawda...? :))

Mało mnie ostatnio na blogu... spowodowane jest to nadciągającymi powoli acz nieubłaganie pewnymi zmianami... Bo jak to w życiu, zmiany muszą być...:))) Póki co powoli zajmuję się ogrodem wokół domu, letnie kwiaty jednoroczne wymagają uprzątnięcia, tak samo wszelkie prace podwórkowe itp...

Jeżeli chcecie wiedzieć co słychać w pastelowym świecie na co dzień to zaglądajcie na mój instagram ( w prawym pasku bocznym macie link).

A tak w ogóle to kocham jesień... po wiośnie to kolejna ulubiona pora roku... za kolory i łagodne słońce...:))) i tylko myśl przerażająca, że niedługo listopad, zimno, ciemno, ponuro... Ależ przymarudziłam.....:)))

Dobranoc :)















środa, 2 września 2015

letni wrzesień






Mamy już wrzesień...
Szkoła rozpoczęta, wolność i swoboda znacznie ukrócone... tak jak i ciepłe dni u schyłku już lata. Słońce zdecydowanie za szybko zaczyna wieczorem znikać za horyzontem, przypominając nam już dłuuuugie jesienno-zimowe wieczory. Brrr...! Jak na razie maniakalnie odsuwam od siebie te myśli i cieszę się piękną letnią jeszcze jesienią :)) Kolorowe kwiaty, choć jeszcze w rozkwitach, już ustępują tym żółto-czerwonym skarbom jesiennym.
Lubię tę porę roku... ale tylko do października...:))))

Życzę Wam słonecznego tygodnia !

sobota, 29 sierpnia 2015

lato...


Lato. Po prostu... bez zbędnych słów...
Lato ze swoim szybkim tempem, zapachami, wolnością, słońcem i smakami prosto z własnego ogrodu.








Lato w tym roku było szczególnie upalne, prawda...? :)) Trawa jest kompletnie przesuszona, wytrwały tylko co bardziej wytrzymałe kwiaty, ogrody warzywne też ucierpiały. Deszczu było baaardzo mało....cóż... z pewnością to lato zapamiętam szczególnie :) A wy...?

Mimo wciąż trwających, bardzo ciepłych temperatur, ja już czuję nadchodzącą jesień. Słońce nie świeci już tak ostro, można zauważyć łagodniejsze światło dzienne, ptaki zamilkły, większość z nich już odleciała, ostatnie ich chmary gromadzą się na polach...Liście żółkną i spadają, a jabłka, gruszki  i śliwki dojrzewają już na drzewach... Czujecie to...?



czwartek, 6 sierpnia 2015

kostki lodu, ogórki i upał... :)













Ogórkobranie w tym roku jest niestety małe, bo ogórki coś w tym roku zakwitnąć nie chciały. Właściwie to rok w rok nie przejadaliśmy naszego poletka przy płocie, a tegoroczne ogórki podsychały i nie rosły... Może miejsce trzeba im zmienić albo ziemię porządnie użyźnić...

Gorąco okrutnie,,, co i rusz ochlapujemy się z węża ogrodowego... nie jeden raz oszukaliśmy się i niemal wrzątek na siebie polewaliśmy bo nawet tam woda nagrzewa się od ukropu na zewnątrz...:)
Zimna woda do picia schodzi w hektolitrach. Ja co roku zamrażam takie owocowe kostki lodu, tu akurat agrest, poziomka i jagoda. Robię też takie z innymi owocami, kroję kawałki cytryny, limonki, arbuza lub zamrażam listki mięty. Razem z wodą lub tonikiem są w takie upały naprawdę orzeźwiające. My uwielbiamy !!









niedziela, 2 sierpnia 2015

"...mam 3 latka, 3 i pół, głową sięgam ponad stół..."










Mój młodszy szkrabik skończył całe trzy latka! A dopiero co się urodził przecież! Nie do wiary...:)))

Przed nami perspektywa tygodnia pełnego trzydziestu paru stopni C'...:))  Wspaniale prawda....?:)))
Środek lata nas rozpieszcza, ale i tak mam wrażenie, że żołędzie i jarzębina zakwitły w tym roku jakoś szybciej, może to jakaś oznaka wczesnej zimy... ? Zobaczymy... Upalnego weekendu!!